Okropieństwa, które wydarzyły się w czasie wojny, mogły się wydarzyć tylko w chwili rozbicia struktury państwa.

Doktor Paweł Kowal,  Fakty po faktach, TVN24, 1 marca 2018 roku

Cytowane zdanie wypowiedziane zostało w drugiej części nadanego w dniu 1 marca 2018 roku programu „Fakty po faktach” i stanowić miało komentarz do wcześniejszej rozmowy. Gościem pierwszej części programu była Pani Profesor Barbara Engelking z Centrum Badań nad Zagładą Żydów Polskiej Akademii Nauk, która w kontekście  skutków nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, a w szczególności w kontekście wątpliwości, jakie budzi dodany nowelą art. 55a ustawy o IPN, mówiła o sprawcach Zagłady i wydarzeniach z nią związanych, które miały miejsce na ziemiach okupowanej Polski. W toku wypowiedzi Pani Profesor nie poddaje w wątpliwość tego, co jest faktem powszechnie znanym i niekwestionowanym, tego, że sprawcami Shoah byli naziści, którzy dopuścili się niewyobrażalnej zbrodni odbierając godność i skazując na śmierć miliony; nie tylko Żydów ale również osób innych narodowości, w tym Polaków. W świetle tej wypowiedzi i poprzedzających ją badań nie ulega jednak również wątpliwości, że niektórzy sąsiedzi skazanych na unicestwienie, w tym osoby narodowości polskiej, brały udział w Zagładzie nie tylko współdziałając z nazistami, ale przejawiając w dziele Zagłady inicjatywę.

11 sierpnia 1919 roku, po zakończeniu I wojny światowej, Zgromadzenie Narodowe Rzeszy Niemieckiej uchwaliło konstytucję weimarską. Wśród jej postanowień znalazł się miedzy innymi art. 48, zgodnie z którym w przypadku poważnego naruszenia lub zagrożenia bezpieczeństwa publicznego prezydent mógł podjąć działania prawne i faktyczne zmierzające do zagwarantowania lub przywrócenia porządku. Kompetencje prezydenta obejmowały między innymi wykorzystanie sił zbrojnych oraz częściowe lub całkowite zawieszenie obowiązywania praw i wolności gwarantowanych przez obowiązującą konstytucję (wolność osobista, nietykalność mieszkania, tajemnica korespondencji, wolność słowa i druku, wolność zrzeszania i prawo własności). 30 stycznia 1933 roku Kanclerzem Rzeszy został Adolf Hitler. 28 lutego 1933 roku, a zatem w dniu następującym po nocnym pożarze Reichstagu, który spłonął w nocy z 27 na 28 lutego, Rząd Rzeszy przyjął a Prezydent Rzeszy Paul von Hindenburg w trybie art. 48 konstytucji wydał dekret „o ochronie narodu i państwa”, zgodnie z którym zawieszono konstytucyjne gwarancje nienaruszalności dóbr osobistych, wolność zgromadzeń, wolność prasy i druku, uchylono tajemnicę korespondencji. Policja otrzymała prawo do aresztowania bez podania przyczyn a aresztowanym odmówiono ochrony prawnej. 5 marca 1933 roku odbyły się wybory do Reichstagu, w których partia Hitlera, NSDAP (Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników) zdobyła 43,9 % głosów a koalicyjna DNVP (Niemiecka Narodowa Partia Ludowa) 8 %, co nie wystarczało do zmiany konstytucji, dawało jednak nieznaczną większość bezwzględną. 23 marca 1933 roku Reichstag uchwalił tak zwaną ustawę o pełnomocnictwach (ustawa „o usunięciu zagrożenia narodu i państwa”), która została opublikowana i weszła w życie dzień później, 24 marca 1933 roku. Na mocy ustawy o pełnomocnictwach Rząd Rzeszy zyskał możliwość wydawania rozporządzeń z mocą ustawy bez udziału parlamentu.  15 września 1935 roku Reichstag uchwalił tak zwane ustawy norymberskie, wśród których znalazły się ustawa o obywatelstwie Rzeszy, ustawa o obronie krwi niemieckiej i niemieckiej czci oraz ustawa o barwach i fladze Rzeszy. Na mocy postanowień wyżej wymienionych ustaw oraz wydanych na ich podstawie aktów wykonawczych Żydów należało zwolnić z zajmowanych przez nich stanowisk w administracji i wojsku, pozbawiono ich obywatelstwa Rzeszy, ochrony prawnej i własności, zabroniono również zawierania małżeństw pomiędzy Aryjczykami i nie Aryjczykami, zezwolono na administracyjne rozwiązanie takich małżeństw już zawartych, zabroniono Żydom posługiwania się symbolami narodowymi, w tym wywieszania flagi. Do Żydów zaliczono wyznawców judaizmu (aktualnych i byłych) oraz ich dzieci i wnuki bez względu na wyznanie i to również wówczas, kiedy Żydem było tylko jedno z dziadków. W toku konferencji w Wannsee, 20 stycznia 1942 roku, poza ustaleniami dotyczącymi „kwestii technicznych” Ostatecznego Rozwiązania rozważano również, w kontekście obowiązującego prawa, problemy jego zasięgu – wnikliwie omawiano problemy pół-Żydów, ćwierć-Żydów, Żydów w jednej ósmej oraz małżonków Żydów i ich dzieci. Troska o uzgodnienie Ostatecznego Rozwiązania z obowiązującym na terenie Rzeszy systemem prawnym nie znikała na żadnym etapie planowania i realizacji Shoah.

Na terenach odrodzonej II Rzeczpospolitej w okresie międzywojennym prawodawstwo antyżydowskie jako takie nie istniało. Nie znaczy to jednak, że antysemityzm nie był wśród Polaków obecny. Jeszcze w listopadzie 1918 roku miały miejsce pogromy ludności żydowskiej we Lwowie, Wilnie i Pińsku. Tłem wydarzeń, w których udział brała ludność cywilna ale również regularne oddziały wojska polskiego, były oskarżenia ludności żydowskiej o współpracę z bolszewikami. Nastroje antyżydowskie rozniecane głównie przez zwolenników endecji (Narodowej Demokracji, ND), dla której antysemityzm był jednym z trzonów ideologicznych, oraz pokrewnych ideowo i politycznie organizacji społecznych a w końcu i paramilitarnych, skupiających przeciwników uczestnictwa osób innych narodowości życiu społecznym a przede wszystkim w zarządzaniu państwem, doprowadziły do zamachu na pierwszego Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Gabriela Narutowicza, który 16 grudnia 1922 roku zginął z rąk Eligiusza Niewiadomskiego. Po przewrocie majowym w 1926 roku władze starały się ukrócić wystąpienia antysemickie  jednak zarówno postawa kościoła katolickiego jak i w późniejszym okresie Obozu Zjednoczenia Narodowego nie przyniosły uspokojenia nastrojów. W lutym 1936 roku prymas August Hlond w liście pasterskim napominał wiernych, że „nie wolno pustoszyć sklepu żydowskiego, niszczyć żydom towarów, wybijać szyb, obrzucać petardami ich domów. (…) Nie wolno żydów napadać, bić ich, kaleczyć, oczerniać”, jednak w tym samym liście stwierdzał:„Problem żydowski istnieje i istnieć będzie, dopóki żydzi będą żydami. (…) Faktem jest, że żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajność jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny.”. W 1937 roku wprowadzono na uczelniach wyższych numerus clausus ograniczając ilość studentów pochodzenia żydowskiego do 8 %  (podobne regulacje istniały również w innych państwach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych). W roku 1937 minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego Wojciech Świętosławski, pod naciskiem organizacji nacjonalistycznych (ONR, Ruch Narodowo – Radykalny Falanga, Młodzież Wszechpolska, Polska Partia Narodowo – Socjalistyczna, Narodowo – Socjalistyczna Partia Robotnicza i inne) zezwolił na tworzenie przez rektorów wyższych uczelni gett ławkowych (studenci pochodzenia żydowskiego obowiązani byli zajmować ściśle określone miejsca w salach wykładowych). Wezwania do bojkotu żydowskich towarów, sklepów i usług były codziennością i stanowiły, być może, najłagodniejszą formę antysemityzmu. Uchwały niektórych środowisk w sprawie oczyszczenia szeregów z Żydów (tak zwane paragrafy aryjskie) podejmowały środowiska adwokatów i lekarzy (maj, 1937). Niszczenie mienia, bicie i morderstwa, pomimo, że formalnie karane, nie zawsze doczekały się ujawnienia winnych i sądu.

W okresie międzywojennym antysemityzm był obecny zarówno na terenie Polski jak i Rzeszy Niemieckiej. Był częścią świadomości, która choć nie przez wszystkich obywateli podzielana, stanowiła istotny składnik tożsamości niektórych grup społecznych. Cześć ugrupowań politycznych w sposób wyraźny i jednoznaczny sytuowała antysemityzm wśród założeń programowych. Zasadnicza różnica polegała na tym, że o ile w Polsce międzywojennej wrogość, choć wyraźna, pozostawała jedynie pozaformalnym pragnieniem wykluczenia i oczyszczenia, w III Rzeszy została usankcjonowana i stała się elementem systemu prawnego.

Agresja Niemiec Hitlera, Rosji Stalina i Słowacji księdza Tiso we wrześniu 1939 roku zasadniczo zmieniła położenie ludności. Działania wojenne stanowiły tragedię samą w sobie a po ich zakończeniu wschodnie tereny II Rzeczpospolitej (łącznie z Białymstokiem i Łomżą) znalazły się pod panowaniem radzieckim pozostając takimi aż do agresji Hitlera na Związek Radziecki (lipiec 1941), natomiast zachodnią część terenów II Rzeczpospolitej zajęli Niemcy, włączając do Rzeszy Kraj Warty oraz Prusy Zachodnie a na pozostałych terenach tworząc Generalne Gubernatorstwo. Zarówno na terenach włączonych do ZSRR jak i Rzeszy obowiązywało prawodawstwo agresorów. W Generalnym Gubernatorstwie teoretycznie obowiązywał dotychczasowy, polski system prawny z własnym sądownictwem, obok którego działało jednak nadrzędne prawo Rzeszy i nadrzędne, niemieckie sądownictwo. Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza znalazły się, podobnie jak administracja, w rękach okupantów. Nie był to system wypracowany i ustanowiony przez polską wspólnotę obywatelską, ale istniał i działał. Jego represyjność w stosunku do ludności miejscowej, przez okupanta nieakceptowanej, nie oznaczała dezintegracji struktur państwa.

Print Friendly, PDF & Email